Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało zaledwie 3 tygodnie a moja mama dostała awans i musi wyprowadzić sie ze Stanow Zjednoczonych do Londynu...
Wcześniej dużo razy sie przeprowadzałysmy ale to jak bylam bardzo mała w tedy miałam to gdzieś a do tego to było tylko np miasto dalej... Ale teraz nie mogę tego zrobic...
Wcale mi sie nie podoba ten pomysł.
Mam mieszkać na drugim końcu swiata?
Mam zostawić swojego chłopaka Connor'a i jedyną mają przyjaciółkę Alex?
Jak w taki krótki czas zalatwie wszystko związane ze szkołą?
Co prawda moja mama juz dużo wcześniej załatwiła mi szkole ale książki? Będę musiała sie streszczac ale mniejsza o to.
Boje sie ze nie zaakceptują mnie w nowej szkole...
W poprzedniej szkole nie byłam zbyt lubiana z powodu tego ze dobrze sie uczylam i zawsze mnie wybierali do szkolnych przedstawień jesli była rola ze śpiewem.
Czyli takie małe musicale.
Bardzo głupie to z ich strony prawda?
Co miesiąc takie coś sie odbywało... Ale to moja wina ze kocham śpiewać i w miarę dobrze mi to wychodzi?
Przez to mnie wyśmiewali i obrzucali różnymi wyzwiskami...
Ale przyzwyczaiłam sie.
Moja przyjaciółka mieszka dom dalej od mojego a chłopak uliczkę dalej.
Oni jedyni mnie rozumieją i tolerują i oni mnie zawsze namawiali abym szła na te musicale jesli dostałam takie propozycje i zawsze bronili mnie gdy ktoś mnie wyzywał ale nie była mi ich pomoc potrzebna...
Mój chłopak twierdzi ze z takim talentem zajde bardzo daleko i zostanę sławna.
Szczerze? Nie wierze w to ale to z jego strony bardzo miłe.
Nie wyobrażam sobie teraz ich wszystkich zostawić.
Tak nagle mam zerwać z nimi kontakt bo moja mama dostała awans i ma pracowac w Londynie?
Jakoś znienawidzilam te miasto.
Nigdy tam nie byłam i nie mam zamiaru tam sie wybierać.
W stanach mam dużo miłych wspomnień z tatą...
Ale nie chce o nim mowic.
Kocham go... a raczej kochalam bo to co zrobił mi i mamie to przekracza wszelkie granice.
Nie będę o tym mówić bo gdy o tym myśle to nienawiść którą go darzylam wraca z większa siłą...
Minęło 4 lata od kąd sie wyprowadził nie mówiąc nawet gdzie.
Dzwonił do mnie kilka razy jak sie wyprowadził ale z 5 razy tylko odebrałam bo pózniej nie miałam ochoty z nim gadać.
Teraz juz nawet nie próbuje sie ze mną skontaktować...
Płaci tylko alimenty i to wszystko...
Teraz jak o tym myśle to coraz bardziej chce z tego miejsca sie wyprowadzić.
Jednak nie mam tu dobrych wspomnień z ojcem...
Ale nie...
Nie mogę zostawić Alex i Connor'a...
Ale to juz postanowione.
Za kilka dni sie wyprowadzam...
Czy to koniec?
Boje sie tego wszystkiego...
Zaczynam najgorszy rozdział w moim życiu...
• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •
Notka: i oto wstęp to "save the day"
Mam nadzieje ze zaciekawiło was i będziecie dalej czytać tego bloga :)
I tu na bloga będę dodawala rozdzialy raz albo dwa razy w tygodniu ale to juz zależy od wolnego czasu.
O tym napisałam tez na moim pierwszym blogu :)
http://strong-fanfiction-harry-styles.blogspot.com/?m=1
Będę czytać kochana :* Ada
OdpowiedzUsuńextra ^^ bd czytać na pewno :D /Marry69
OdpowiedzUsuń