Mogłam ubrać sie cieplej.
Mądra ubrałam tylko spodnie od dresu i t-shirt i po dziesięciu minutach zrobiło mi sie cholernie zimno.
To chyba przez to ze zaczyna padać.
No nie... Juz mam dosc tego miasta.
Szybko usiadłam pod drzewem na zadziwiająco bardzo duzym kamieniu tak by nie zmoknąc całkiem.
Nie wiem jak tu ludzie wytrzymują z taką pogodą...
Za rok mnie juz tu nie bedzie...
Rozgladałam sie po parku i nikogo tu nie ma oprócz jakiegoś chłopaka w kapturze.
Wygląda jak by ten park był opuszczony... Ale nie jest bo trawniki i krzewy są zadbane.
Spojrzałam na ekran telefonu mając nadzieje ze moze ktoś do mnie napisał albo próbował sie skontaktować... Ktoś czyli mam na myśli Connor'a albo Alex... Ale nic...
Nawet matka do mnie nie dzwoni...
Ech no dobra...
Polozylam telefon na komieniu i przyciagnełam kolana do klatki piersiowej.
Kiedy ten deszcz przestanie padać?
Mam juz dość siedzenia tu...
Ale tu deszcz jest całkiem inny niż w stanach.
Zamknelam oczy i wsluchiwałam sie jak krople deszczu uderzają o ziemie.
Przyjemny dźwięk dla uszu.
Schowalam słuchawki do kieszeni i zeskoczylam z kamienia.
Nie będę słuchała narazie muzyki.
Popatrzylam w górę na niebo i krople deszczu spadały mi na twarz.
Zasmialam sie i zaczesalam mokre pasma włosów do tylu i kontynuowałam bieganie.
Deszcz mi nie przeszkodzi w dbaniu o sylwetkę.
Kilka razy wbieglam na kałuże ale nic mi sie nie stanie po za tym ze sie przeziębie...
-----------------
Wracając od mojego kumpla zawsze wracalem miastem ale teraz ciągnie mnie iśc przez dłuższa drogę do domu...
Moze dlatego ze pada deszcz?
Znowu...
Nie raczej nie...
Miałem zamiar wracać samochodem ale coś mnie odciagnelo od tego pomysłu.
Ale co? Sam nie wiem...
Nagle po drugiej stronie alejki w parku zauważyłem dziewczynę siedzącą na kamieniu...
Co ona robi w taką pogodę w parku?!
No dobra nie ważne...
Kiedy po krótkim czasie zorientowałem sie ze juz jej nie ma zauważyłem ze coś leży na tym kamieniu.
Podszedlem do tego miejsca patrząc jak ta dziewczyna wbiegla w kałuże.
Zasmialam sie pod nosem.
To coś to telefon i zapewne go zapomniała.
Wziąłem go do ręki... Ciekawe jaka dziewczyna zostawiła ten telefon.
Pewne jakaś roztrzepana.
Wiem ze nie mogę grzebać w cudzych rzeczach ale chce sie dowiedzieć kim jest ta dziewczyna.
Powstrzymalem sie od tego pomysłu i schowalem do kieszeni telefon rozgladając sie czy przypadkiem jest tu gdzieś ale niestety juz jej nie ma.
Przegryzłem kolczyk w wardze zastanawiając sie czy szukać jej czy iśc do domu...
Piepszyc to nawet nie wiem jak ona wyglada...
Wrócę do domu coś wymyśle nie mam zamiaru dłużej stać w tym deszczu... Szlak by to... Muszę jak najszybciej sie znaleść w domu...
Jedna rzecz chodzi mi po głowie...
Kim jest ta posiadaczka telefonu...
Tak czy inaczej znajdę ją...
------------------
Ale mi zimno...
Bez problemu dotarłam do domu.
-Juz jestem!
Krzyknelam kiedy sciagalam cale przemoczone adidasy.
Nie wiem gdzie mam je dac...
kiedy wychodziłam na górę po schodach zauważyłam jak moja matka wychodziła z mojego pokoju.
-O juz jesteś...
-Co ty tam robiłas?
Troche głupio mi ze zbombardowalam ja od razu tym pytaniem ale ja nie nawidze tego jak ktoś wchodzi mi do pokoju pod moją nieobecność.
-Zaniosłam ci wyprane ubrania...
-Ok...
-Dzwonił Connor...
Kiedy usłyszałam jego imię od razu mój humor sie poprawił.
Uwielbiam to imię... Tak strasznie za nim tęsknię.
Chciała bym ponownie usłyszeć jego głos, poczuć jak delikatnie mnie całuje, jak szepcze miłe słówka i jak cudownie czuje se w jego ramionach...
-Chcial z tobą sie skontaktować ale nie odbierałas...
Zaraz zaraz ... Co?
On do mnie dzwonił?
Ale ja nie słyszałam by dzwonił ktoś do mnie.
-Dzwonił?
Kobieta z lekko roztrzepanymi długimi włosami przytaknela głowa i z troską patrzyla na mnie.
Szybko zaczęłam przeszukiwać kieszenie ale nie ma... Nie ma telefonu.
Popatrzylam na nią zmartwiona
-gdzie jest mój telefon?
Szybko pobieglam do pokoju i zaczęłam przeszukiwać cały pokój.
-Kochanie... Moze zostawiłas go w przed pokoju... Albo w kuchni...
Złapałam sie za jeszcze mokre włosy i popatrzylam na nią.
Jesli go zgubilam to nie wiem co zrobię.
Jak teraz skontaktuje sie z alex o connorem?
W przed pokoju i w kuchni go nie ma.
Przeszukalam cały dom i nic.
Super... Po prostu super.
-Chcesz zadzwonić do Connor'a?
Podała mi swóją komórkę.
-zadzwoń...
Popatrzylam na nią a pózniej na telefon.
Wzięłam go i ponownie sporzalam na mamę.
To dziwne... Myślałam ze moja mama nie lubi Connor'a i nie przyjmuje tego faktu ze jestem ze starszym chłopakiem więc troche przestraszylam sie kiedy powiedziała ze Connor dzwonił.
Zawsze mi powtarzała ze zawiode sie na nim, ze mu tylko jedno w głowie ale ona nie ma racji.
On taki nie jest.
Zawsze mi powtarzała gdy szlam do niego na noc ze prędzej czy pózniej dobierze sie do moich spodni ale powiem szczerze ze tego nigdy nie robiliśmy od kąd jesteśmy razem.
Connor wie ze nigdy tego nie robiłam więc on nigdy na mnie ne naciskał...
moja matka jak zawsze nie ma racji...
Kiedy wpisywalam jego numer moja mama zeszła na dół by mi nie przeszkadzać w rozmowie.
Patrzę na ekran telefonu i zastanawiam sie czy to aby dobry pomysł żebym dzwoniła...
W ogóle nad czym sie zastanawiam?
Szybko przycisnelam zieloną słuchawkę i przylozylam telefon do ucha.
Pierwszy sygnał... Drugi, trzeci, czwarty, piąty.... Włącza sie sekretarka...
Ugh pierw sam do mnie dzwoni a pózniej wyłącza telefon?
Zeszłym na dół do mamy troche zawiedziona.
Polozylem telefon na stole i usiadłam na kanapie w salonie i zaczesalam nerwowo włosy do tylu.
-Nie odbiera... Prawda?
Usiadła koło mnie a ja kiwnelam głową.
-Moze to przez to ze jest w stanach inna pora dnia niż u nas...
-U nas jest 9 a tam gdzieś po 18...
Wstalam i ponownie postanowiłam poszukać swojego telefonu.
On musi tu gdzieś być.
Wątpię bym go zgubiła gdzieś po za domem.
-Pewnie nie ma czasu... Ne zamartwiaj sie na zapas...
Kiedy przerwalam przeszukiwanie szuflad w salonie popatrzylam na mamę ale ona wychodziła z pokoju.
Czy mi sie wydaje czy ona zrobiła sie jakaś inna...
Nie wnerwiaj sie na byle co i rozmawia ze mna o moim chłopaku...
To zdecydowanie dziwne...
A jesli Connor mnie ... Zdradza?
Nie nie nie... To sie nie trzyma kupy... On taki nie jest i wierze ze nigdy by mi tego nie zrobil... Prawda?
• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •
Notka: przepraszam za błędy które pojawiły sie w tym rozdziale ale pisałam na szybko bez sprawdzania XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz