wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 6

Zgodziłam sie z nią iśc więc nie mogę zmienić juz zdania... Chodz jak bardzo bym chciała nie mogę jej wystawić.
No właśnie... Chciała mnie jakoś wystroic?
Nie będę sie ubierała jak większość dziewczyn na imprezę.
To nie w moim stylu...
Wole ubrac jakieś rurki, tenisowki i bluzę... 
Jest 19:15... Zaraz przyjdzie Katie.
Caly czas mnie meczy jedo pytanie... jak do cholery jej "znajomy" wie gdzie mieszkam?
Czuje sie jak by ktoś śledził mój każdy ruch.
Mam sie bać?
-hej... A ty jeszcze nie gotowa?
Katie wpadła do mojego pokoju... W ogóle jej nie poznałam!!!
Czarna sukienkę do połowy ud, szpilki i krwisto czerwona szminka na ustach.
Patrzyłam na nią jak wryta.
I niby ona chciała ze mną zrobić to samo?
O nie... Dobrze ze postawiłam na swoim.
-Ja jestem gotowa...
-Masz zamiar w tym iśc?!
Dziwnie zmierzyła mnie wzrokiem.
-tak... Nie będę ubierają sie tak jak ty!
-No dobra... Mała spokojnie...
Przewrocilam oczami.
Nie lubię jak ktoś mowi to mnie mała.
To wszystko przez to ze kilka lat temu byłam najniższa w klasie i wszyscy chłopcy z klasy wołali do mnie mała...
Ugh wkurzające na maksa...
-jak mamy iśc to chodzmy juz.
Katie sie zasmiała.
-Mamo ja wychodzę.
Wole powiadomić mamie ze wychodzę zeby uniknąć niepotrzenych kłótni jak wrócę.
-Po co jej mówisz?
Szepneła do mnie.
Jezu juz mnie zaczyna wkurzyc...
Nagle na podjezdze zobaczyłam mały, czerwony samochod.
-wsiadaj.
Uśmiechnęła sie do mnie i zajęła miejsce kierowcy.
Chwile sie przyglądałam jej samochodowi... Nie znam sie na markach aut ale jest to chyba Volkswagen.
Troche wachałam sie wsiąść do auta ... Nie wiem czemu... No tak wiem... Moze dlatego ze jej nie znam?!
Po prostu nie ufam jej tak bardzo.
-dużo bedzie twoich znajomych?
Chwile sie zamysliła.
-6 albo 7 ... Lukas, Mike, Harry, Liliana, rose, kevin i chyba thomas ale nie jestem pewena.
Gdybyś kogoś z nich jeszcze znała...
Po co ja z nią jade.
Pobęde tam godzinę i zawijam się do domu.
-Będziesz musiała uważać na Lukasa ... Lubi podrywać nie znane mu dziewczyny.
-Mam chłopaka.
Zasmiała sie.
-To co?!
Przewróciłam oczami i zaczęłam przyglądać sie jak wyjeżdżamy z miasta... Zaraz co?
-Gdzie my jedziemy?
-No na imprezę...
-Po za Londynem?
Katie popatrzyła na mnie zdezorientowana.
-Cos nie tak?
-Nie...
No super mój plan nie wypali.
Jak ja dojde na piechotę do Londynu z nie wiadomo skąd.
-Długo jeszcze?
- jeszcze 10 minut i będziemy...
Super...
Tak jak mówiła dojechalismy w 10 minut pod dość duży budynek.
Zdziwilam sie kiedy zobaczyłam tylko kilka samochodów pod budynkiem.
-Chyba za wcześnie przyjechaliśmy...
Katie popatrzyła na ekran telefonu.
-Nie... Jest 5 po 20
Aha ....
Pomimo tego ze jest kilka aut na parkingu, dość dużo osób bawi sie na parkiecie.
-to wcale nie jest dużo osób.
Powiedziała tak jak by czytała mi w myślach.
To bedzie jeszcze wiecej?
Czego ja sie dziwie... Dopiero jest po 20 a imprezy trwają prawie cała noc.
Zaczęłam przyglądać sie osobom na parkiecie... 
Nawet o tak wczesnej porze większość ledwo stoi na swoich nogach.
Nie mam zamiaru stoczyć sie do ich poziomu.
W ogóle nie będę piła.
Zreszta ja nigdy nie pije alkoholu oprócz sylwestra czy imprez urodzinowych.
-Chodz...
Nie za bardzo usłyszałam co mowi przez glosną muzykę.
Katie złapała mnie za rękę i prowadziła za sobą do baru.
Nagle w oczy rzuciły mi sie ulotki.
Ulotki w takim miejscu? Serio?
Wzięłam jedna z lady... Tak z ciekawości.

"Szukamy osoby uzdolnionej muzycznie.
Jesli lubisz śpiewać i myślisz ze umiesz to robić zgłoś sie do nas..."

Po przeczytaniu całej ulotki wiem ze ten klub szuka osoby która śpiewała by wieczorami w weekendy.
Ulotka nie zbyt zachęca wyglądem i stylem pisania ale moze powinnam sie zgłosić?
Hmm... Muszę sie zastanowić na spokojnie ale nie tu.
Za głośno jest...
Wrócę do domu to podejmę decyzje.
-Co tam trzymasz?
Szybko zgielam papier i schowałam do kieszeni od spodni.
-A nic...no to gdzie twoi znajomi?
Chciałam zmienić temat.
Nie mam zamiaru mówić jej o tym ze zastanawiam sie nad podjęciem "pracy" w tym klubie.
-zaraz powinni przyjść..
Oparłam łokcie o blat ktory jest za mną i zaczęłam przyglądać sie w podłogę.
Czarno biała ... Nie za bardzo pasuje do tego miejsca.
-o juz idą ...
Nagle poczułam tak jak by... Stres?
Tak chyba tak.
Dziwnie bedzie stać przy wszystkich wytatuowanych osobach.
Pewnie jeszcze maja kolczyki na twarzy...
Jezu nigdy bym nie zrobiła sobie nawet jednego kolczyki na twarzy.
-pamiętaj uważaj na lucasa...
Zasmiała sie a ja przewróciłam oczami.
Wątpię by zainteresował sie mna...
-Hej Katie.
Nagle usłyszałam damski wysoki głos.
Odwrociłam sie w stronę dziewczyny i zauważyłam grupie 5 osobowa.
-hej rose.
Czyli czarno własna dziewczyna to rose a blondynka to lilian
Są podobnie ubrane jak Katie.
-A gdzie thomas i Harry?
Spytała lekko zdezorientowana Katie.
-Thomas nie mógł przyjść a Harry znikł nam kiedy weszliśmy do klubu.
Odpowiedział jakiś wysoki brunet z lekkim zarostem i kolczykiem na brwi... Juz nie mówię o jego uszach.
-Jak zawsze ... 
-Katie spokojnie... Po prostu thomas nie mógł przyjść.
Odezwała sie blondynka.
-Nie chodzi mi o thomasa...
Wszyscy dziwnie sie na nią popatrzyli ale nikt nic nie powiedział.
Miałam racje... wszyscy mieli piercing na twarzy i tatuaze które było widać na ich odsłoniętych częściach ciała.
Wydaje mi sie jak by nikt mnie nie widział.
Juz denerwowalo mnie to.
-Katie...
Lekko szturchnełam ją i nagle wszystkich oczy powedrowały na mnie.
Moze nie potrzebnie to zrobiłam.
-A no właśnie to jest Cheyenne...
-Chey...
Poprawialam ja a ona sie zasmiała.
-Chey poznaj lilian, rose, lucasa, kevina i Mike.
Ze strony płci męskiej byłam miło przywitana ale te dwie lale wkurzały mnie cały czas.
Nabijały sie z mojego akcentu i z tego jak wyglądam.
Miałam ochote im wygarnąc to co mi sie w nich nie podoba ale postanowiłam ze będę mądrzejsza i nie będę zniżala sie do ich pustego poziomu.
Po postu postanowiłam ze na chwile pójdę do łazienki.
Niech sie wygadają na mój temat bez mojej obecności.
Zdałam sobie sprawę ze chyba Katie nawet nie zauważyła ze odeszłam od jej towarzystwa... Była tak zajęta gadaniem z kevinem.
-Puste dziwki...
Powiedziałam pod nosem kiedy weszlam do Łazienki.
Oparłam rece o zlew i patrzyłam w swoje odbicie w lustrze.
Naprawde mam dziwny akcent?
Co ja sie przejmuje...
Przemyłam swoje dłonie zimną wodą i kiedy chciałam wyjąć z łazienki uderzyłam o cos dość twardego.
Cheyenne łamaga... Oto ja!
Jezu muszę wreszcie patrzeć co robię.
Upadłam na pośladki i zdezorientowana nie zauważyłam ze ktoś podaje mi rękę by pomoc mi wstać.
Nie patrząc kto to jest złapałam dłoń i juz stałam na nogach.
-sory...
Zgarnełam włosy z twarzy i popatrzyłam na chłopaka.
-co za spotkanie...
W jego głosie wyczułam lekki śmiech.
-Serio zaczynam podejrzewać ze śledzisz mnie...
Chłopak sie zasmiał i zdjął kaptur z głowy.
-Chciała byś...
Nagle jego ton głosu sie zmienił na zimny.
-Raczej nie... 
Odpowiedziałam również podobnym tonem głosu co on.
Podniósł jedna brew do góry i uśmiechnął sie sztucznie.
-Doprawdy?
O co mu chodzi?!
-doprawdy...
Powiedzialam stanowczo i skrzyżowalam ręce pod piersią.
Popatrzylam na niego...
Naprawde jestem wkurzona a on bardziej mnie nakręca do tego by lada chwila wybuchnąć.
Na jego czole pojawiła sie jedna zmarszczka.
Jego intensywne zielone oczy zaczęły skanować po kolei moje ciało.
Aż mnie korci by moja dłoń zderzyła sie z jego bladym policzkiem.
Nagle nasze oczy sie spotkały a na jego twarzy pojawił sie usmiech.
-I czego sie cieszysz?
Nie odpowiedział mi tylko dziwnie przyglądał mi sie.
Miałam tego dość więc po prostu odwrociłam sie.
Kiedy złapałam za klamke odezwał sie.
-czemu Taka dziewczyna jak ty ma chłopaka takiego jak Connor... 
Prychnął a moje nogi nagle pode mna sie prawie zgieły.
Skąd on wie kto to Connor?
Kiedy popatrzylam na niego z jego twarzy nie znikał ten ochydny usmiech....


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •


2 komentarze: