sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 5

Nie wiem czemu przed nim uciekam.
Nie znam go ale jakoś odpycha mnie od niego... I tu nie chodzi o jego kolczyki na twarzy.
W samolocie tak mocno złapał mnie za ramię jak bym zrobiła mu jakąś krzywdę.
Fajnie obchodzi się z osobami których nawet nie zna...
Zraził mnie tym.
Tylko mnie ciekawi... Co on chce ode mnie...
Mam nadzieje ze da sobie spokój i nie będzie mnie śledził czy co on tam robi.
Ale powinnam mu podziękować za to ze uratował mnie przed tym typem.
Gdyby nie ten chłopak... Nie chce wiedzieć o by było gdyby on się w tamtej chwili nie pojawił...
Przy najbliższej okazji to zrobię.
***
Kiedy wróciłam z mama do domu z porannych zakupów szybko poszłam do pokoju.
Miałam taka wenę twórczą więc zaczęłam pisać piosenkę.
Z ponad godzinę siedzę i.... i wymyśliłam tylko pierwsza zwrotkę...
"Take my arm
Take my hand
Make your mark
Like a man
Write your name
Then write your name"
Nie jest to wcale dużo.
Cały czas moje myśli wracają do tego chłopaka...
Coś jest w jego oczach...
Coś takiego nie znanego i co nikt tego jeszcze nie odkrył...
Co ja gadam?!
O Boże...
Ja mam chłopaka... Connor!!!
Tak za nim tęsknię...
Nie chciałam wracać myślami do wczorajszej nocy więc zaczęłam ćwiczyć śpiewane tego krótkiego tekstu.
Może później napisze coś więcej.
"Take my arm
Take my hand
Make your mark..."
Chwila chwila...
Przerwałam kiedy zobaczyłam coś dziwnego na moim ramieniu.
Zawsze kiedy śpiewam patrzę się w stronę lustra...
Ale coś mi tu nie gra.
Lekko zsunęłam ramiączkach od bluzki.
No super.
Serio dopiero teraz zauważyłam tego siniaka?
Przyjrzałam się mu i zauważyłam tak jak by odciśnięte palce...
Auć... Boli...
Przewróciłam oczami kiedy uświadomiłam sobie ze mógł zrobić to ten chłopak w samolocie.
Wzięłam głęboki wdech i zasłoniłam tego siniaka.
Nie chce by moja mama to zobaczyła... nie mam zamiaru tłumaczyć się jej z tego.
Kiedy wróciłam do ćwiczeń zupełnie zapomniałam ze zostawiłam otwarte drzwi od pokoju...
Nienawidzę jak moja mama wchodzi mi do pokoju kiedy jestem zajęta.
I dobrze ona o tym wie ale i tak to zrobiła...
-Mamo proszę cię...
Kiedy odwróciłam się zobaczyłam zupełnie inna osobę...
Nie moja mamę.
-co ty tu robisz?
Katie ... Następna osoba która mnie śledzi?
-Twoja mama mnie wypuściła...
Coś wydaje mi się ze dość długo tu stoi.
-A skąd wiesz gdzie mieszkam?
Dziewczyna się zaśmiała.
Powiedziałam coś śmiesznego?
-Mój przyjaciel mi powiedział...
Dobra to jest dziwne.
Zaczynam się bać.
Ledwo się tu przeprowadziłam i już wszyscy wiedza kim jestem i gdzie mieszkam?!
No super...
- Aha... 
Usiadłam na łużku i patrzyłam na nią jak przygląda się pokojowi.
-A co to był za kawałek?
-Jaki?
-Ten co śpiewałaś... Mogła byś...
Czy ona chce bym jej zaśpiewała?
-Zaśpiewać?
Przytaknęła głowa z uśmiechem na twarzy.
Nigdy nie śpiewałam komuś indywidualne... Oprócz Connor'a i Alex.
-No dawaj.
-Tylko ostrzegam... na pewno nie spodobają ci się słowa piosenki.
Sądząc po jej wyglądzie uważam ze słucha jakiegoś metalu... Po prostu ciężkiej muzyki.
KATIE POV
Szczerze nie byłam aż tak zainteresowana tym ze coś tam sobie śpiewała.
Poprosiłam ją tylko z grzeczności.
Ale nie spodziewałam się ze ma aż taki czysty i piękny głos!
Tekst co prawda jest nie dokończony ale jak na razie brzmi dobrze.
Nie wiem czemu myśli ze nie spodobają mi się słowa piosenki.
Przecież jestem dziewczyna tak jak ona...
Wygląd tu nie ma nic na rzeczy... 
Po prostu mam taki styl.
-Ale nudy...
Hahaha jej mina w tej chwili jest bezcenna.
-Tylko żartowałam... Tekst piosenki jest ok ale nie mogę za bardzo go ocenić bo to tylko jedna zwrotka...
Przewróciła oczami.
Uuu nie lubi dziewczyna krytyki?
-a czy ja cię prosiłam o to byś oceniała mój tekst?
-Ej ej ej... Spokojnie...
Czemu ona taka nerwowa?
-no przepraszam Chey...
Nie wiedziałam ze ona taka wrażliwa.
Usiadłam obok niej.
-Ale głos masz piękny...
Popatrzyła na mnie.
Chciała coś powiedzieć ale się powstrzymała.
-Co?
-Nie nic...
-Na pewno?
-Tak na pewno ...
Dobra... Nie będę owijała w bawełnę i powiem to co miałam powiedzieć kiedy tu szłam.
-Słuchaj bo dzisiaj o 20 w klubie jest impreza i ... Chciała byś iść ze mną?
Pewne się nie zgodzi ... Sadze to bo kilku rzeczach.
Jest straszne nieśmiała, czyta dużo książek i ma wszystko poukładane na półkach.
Jezu ile ona ma tych książek...
Ja oni jednej książki do końca nie przeczytałam.
-No dobra...
Czy ona się zgodziła?
-No to jesteśmy umówione... Przyjdę po ciebie o 18:30...
-Ale mówiłaś ze impreza jest na 20...
-Ale trzeba cię jakoś ładnie ubrać i w ogóle...
Pewnie w szafie ma same kryte ubrania.
Może się mylę?
-Nie... Ubiorę się tak jak będę chciała ok?! Przyjdź gdzieś dwadzieścia po 19
Jak ona się rządzi... 
-No dobra... To do zobaczenia.
-No pa...
Uśmiechnęłam się do niej i wyszłam.
Jeśli ma być taka sztywna na imprezie to nie wiem co zrobię.
Trzeba ja jakoś zmienić.
Musi być wyluzowana bo tak nie znajdzie fajnych znajomych.
No dobra nie będę jej już więcej oceniać.
CHEY POV
Czy dobrze zrobiłam zgadzając się na tą imprezę z nią?
Na prawdę nie mam zielonego pojęcia.
Powiedziałam to ze żadnego namysłu...
Ale co może takiego strasznego się dziać...
Mam tylko nadzieje ze to nie będzie taki klub o jakim myślę.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •


2 komentarze: